Jest tu ze mną jakiś introwertyk? Jeśli tak, to czy znacie ten moment, kiedy mówicie komuś "No wiesz, ja jestem introwertykiem." a on patrzy na Was jak na przybysza z innej planety? Ja osobiście znalazłam się w takiej sytuacji kilka razy.
Jakiś czas temu usłyszałam od kogoś, że współczuje mi dlatego, że mam taką osobowość. Tylko dlaczego? Współczujesz mi bo często męczy mnie przebywanie w tłumie ludzi? Czy może współczujesz mi dlatego, że lubię czytać książki, leżąc pod kocem i popijając herbatę? A może jednak współczujesz mi bo potrafię znaleźć sobie zajęcie, które z mojej perspektywy wcale nie wydaje mi się nudne? Może chodzi o to, że bardziej starannie dobieram sobie ludzi, których dopuszczam do siebie i z którymi się przyjaźnie?
Chociaż szczerze mówiąc uważam, że ta osoba współczuje mi tylko dlatego, ponieważ uważa, że jestem nudnym człowieczkiem z nudnym życiem. Takim bardzo zamkniętym na świat i doznania. Co nie koniecznie jest prawdą.
To, że jest się introwertykiem nie oznacza, że całe życie przesiedzisz w domu z dala od ludzi. Prawdą jest, że nawet ja czasami mam ochotę pobyć w towarzystwie innych osób. Prawdą jest też, że szybko mnie to męczy... Ale jednak wychodzę i bawię się dobrze a potem, kiedy już wrócę, jeszcze bardziej doceniam to jakim skarbem jest posiadanie własnego łóżka i kubka herbaty.
Kiedyś uważałam, że powinnam pracować nad sobą bardzo, bardzo mocno. Bo coś na pewno jest ze mną źle skoro od towarzystwa ludzi wolę siedzenie w domu albo samotne spacery. I pracowałam nad sobą. Próbowałam wiele razy przekraczać swoją tzn. "Strefę komfortu". Poznawałam nowych ludzi. Próbowałam prowadzić luźnę rozmowy z fryzjerką i nie czuć się przy tym jakbym na godzinę swojego życia, wylądowała w piekle. I wiecie co? Udawało mi się to całkiem dobrze. Ale jeszcze lepiej poczułam się kiedy zaakceptowałam to, że mam prawo być taka jaka jestem i wcale nie muszę czuć się przy tym jak kosmitka.
Teraz potrafię powiedzieć: "Hej, jestem Klaudia i jestem introwertyczką! Albo dasz mi czas i może polubisz mnie taką jaka jestem (czyt. nieśmiałą i uwielbiającą własne towarzystwo) albo idź sobie, znajdź bardziej otwaartego na innych człowka a mi daj żyć w spokoju." Paradoksalnie, od momentu kiedy zaakceptowałam to, że mam takie a nie inne przysposobienie, wiele osób ze mną zostało bo nikogo nie próbuję udawać.
A jak jest z Wami? Bliżej Wam do introwertyka czy ekstrawertyka? A może macie w nosie takie szufladkowanie ludzi i jesteście gdzieś pośrodku obu tych osobowości?



Ja działam w drugą stronę, ale nie uważam że introwertycy mają nudne życie :)
OdpowiedzUsuńhttp://s-busz.blogspot.com/
Ja również jestem taką osoba. Nie lubię przebywać w tłumie wolę przebywać z kilkoma osobami , na których mogę polegać. Nie lubię chodzić na imprezy i koncerty wolę zostać w domu i leżec pod kocem czytając książkę.
OdpowiedzUsuńZAPRASZAM DO MNIE
Przybijam piąteczkę i podoba mi się Twoje podejście :D
OdpowiedzUsuńCzuję się jakbym czytała o sobie :o Praktycznie każde zdanie oddaje to jaka jestem... A zdecydowanie jestem introwertykiem :)
OdpowiedzUsuńO matko mam ten sam charakter! Jestem typowym domownikiem i niezbyt lubię wychodzić, ale jednak czasami nachodzi mnie ochota by gdzieś pójść, ale już jak wrócę, to uczucie bycia z powrotem w domu jest cudne! Ja mam podobnie z wakacji, jak mówię, że nigdzie nie jadę, bo nie lubię, to wszyscy szok, "ale jak to!, czemu!? Gr...
OdpowiedzUsuńMi chyba bliżej do introwertyka. Nawet w szkole wolę jak na lekcji jest 10 osób A nie 20 :)
OdpowiedzUsuńZ natury ekstra- ale moje doświadczenie coraz bardziej skupią się na intro- ;)
OdpowiedzUsuńTeż jestem introwertyczką. Ostatnio rzucił mnie chłopak z tego powodu, bo on jest duszą towarzystwa, ale trudno... Trzeba poszukać osoby podobnej do siebie, nie uważam, że introwertyk jest kimś gorszym. ;)
OdpowiedzUsuńzapomniany-pamietnik.blogspot.com
Ja też jestem introwertyczką i strasznie to mojej mamie przeszkadza, bo mój kuzyn z którym się wychowywałam mógłby spędzać całe dnie poza domem. Dla mnie by to było męczące i strasznie nie lubię gdy ktoś mówi, że jestem leniwa bo nie wyjdę się spotkać się ze znajomymi, a ja po prostu wolę jechać nad wodę z przyjaciółką i spędzić z nią czas.
OdpowiedzUsuńMój blog! Klik!
Tez jestem introwertyczką i trochę zabawne i absurdalne jest dla mnie to, że chce być wśród ludzi, ale potem często się męczą, rozmawiając z nimi. jedynie przy garstce osób nie mam takiego uczucia i mogłabym się włóczyć z nimi godzinami.
OdpowiedzUsuńNie potrafię zagadać ot tak to nieznanego mi człowieka, nawet jeśli przez 15 minut siedzimy obok siebie w ciszy :P
Pozdrawiam
Tutti
MÓJ BLOG
Też jestem introwertykiem, często o tym piszę i lubię to choć czasami jest irytujące.
OdpowiedzUsuńJestem introwertyczką do kwadratu :) Nie lubię przebywać wśród ludzi i wolę własne towarzystwo, i książki :D
OdpowiedzUsuńJa jestem raczej po środku, żaden ze mnie skrajny introwertyk, ani ekstrawertyk. Ponoć osobowość tego typu nazywa się ambiwertyczną. Człowiek ma trochę cech jednego i drugiego. Długo nie mogłam pojąć co jest ze mną nie tak :D
OdpowiedzUsuńZapraszam również do siebie!
https://zyjzielono.blogspot.com/
Kiedyś byłam nieśmiała, ale nigdy nie byłam typowym introwertykiem, zawsze podświadomie mnie ciągnęło do ludzi. Ale podziwiam introwertyków za to, jak żyją, za to, że potrafią się dobrze czuć w swoim towarzystwie właśnie np. książki i herbaty i są szczęśliwi. Szczęśliwi jak wszyscy ludzie powinni być, każdy na swój sposób, bez udawania kogoś innego.
OdpowiedzUsuńŚwietnie, że zaakceptowałaś siebie i jesteś z tym szczęśliwa. <3
Pozdrawiam!
https://coscudownego.blogspot.com/
Myślałem że ja też jestem introwertykiem ale sory nie jestem niestety ekstrawertykiem. Jak tak piszesz że nikogo nie udajesz to sobie uświadomiłem że rzadko spotka się taką osobę. Ale że jesteś to aż cud w tym świecie udawanych ludzi.
OdpowiedzUsuńTeż jestem Klaudia i cóż... lubię kontakt z ludźmi, ale czasem męczy mnie towarzystwo przez co wolę pozostać sama. Minusem jest jednak to, że w niektórych momentach widzi się ludzi w większych grupach i mam takie głupie uczucie z którym nie wiem jak sobie poradzić. Niby wiem co robić i nie przeszkadza mi to, a z drugiej czuję się głupio pośród tłumu bez gniazdka jakie daje mi dom...
OdpowiedzUsuńJa zdecydowanie jestem introwertykiem xD Ludzi najbardziej lubię na odległość. Przez cały pierwszy rok studiów ani razu nie byłam na żadnej imprezie, wychodząc wieczorami tylko na dodatkowe wykłady. Ale fajny były <3 Serio - na uniwersytetach najcenniejsze są te "pozalekcyjne" zajęcia. I ogólnie... dobrze mi z tym. Jedynie jako dziecko nie potrafiłam zrozumieć, czemu inni mają tyle koleżanek, a ja nie: a sama podświadomie unikałam wchodzenia z innymi w bliższe relacje.
OdpowiedzUsuńJak najbardziej rozumiem! Chyba sama jestem introwertyczką, chociaż nigdy się nad tym nie zastanawiałam :D
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że wpadniesz również do mnie!
www.spiked-soul.pl
Elwira Charmuszko
http://kolektoryszczescia.blogspot.com/2017/06/szacuje-sie-ze-takich-jak-ja-jest-od-25.html?m=1
OdpowiedzUsuńTeż pisałam o intro ��
Wydaje mi się że w większości przypadków nasz introwertyzm bardziej przeszkadza osobom z zewnątrz niż nam samym. :) I to niezrozumienie, jak czytanie książki w piątkowy wieczór może być ciekawsze niż wyjście w piątek na imprezę. :D
OdpowiedzUsuńhttps://dziennik-introwertyczki.blogspot.com
Widocznie tej osobie nie pasowało, że jesteś jaka jesteś.
OdpowiedzUsuńJa z reguły jeśli widzę, że komuś nie pasuję, że nie chce ze mną rozmawiać, bo nie żyję jego życiem, czyli załóżmy na przykład co weekendowym chlaniem i imprezowanie... no cóż. To nie mój styl. Owszem, można wyjść, zabawić się, ale nie tak, jak oni to robią.
Tez jestem bardziej Introwertykiem. I właśnie ze względu na to, że dużo czytam i jestem nie brana pod uwagę. Zawsze wypowiem swoje zdanie, nie boję się tego zrobić i już tutaj mnie odrzucają. Dlatego też nie mam zbyt wielu przyjaciół ani koleżanek czy też kolegów. Ale szczerze? Nie przeszkadza mi to. Kompletnie. ;)
Jestem 100% introwertyczką i nie zamierzam się zmienić. Akceptuję siebie
OdpowiedzUsuń